Drodzy Czytelnicy – i ci najmłodsi, i ci nieco starsi, nadszedł czas, by uchylić rąbka tajemnicy!
Niedawno ogłosiłem Wam, że „Kot Mruczyna” jest już w drodze. Zapowiedź to jednak jedno, a żywe słowo – zupełnie co innego. Doskonale wiem, jak ciężko czeka się dzieciom (a podejrzewam, że niejednemu dorosłemu również), dlatego postanowiłem nie trzymać Was dłużej w niepewności.
Z ogromną radością i odrobiną tremy oddaję dziś w Wasze ręce pierwszy rozdział mojej nowej książki. Nie streszczenie, nie krótki urywek – cały rozdział, dokładnie w takiej postaci, w jakiej trafi do druku. Przed Wami „Osiedle”.
To właśnie tutaj wszystko się zaczyna. Poznacie naszego bohatera: kota, który chodzi w trampkach po podwórzu, nosi czapkę z daszkiem, ma całkiem gruby brzuszek – i przed którym nawet psy schodzą z drogi. Zanim ruszymy w wielką przygodę, musicie najpierw zobaczyć podwórko, z którego on wyrusza.
Mam do Was jedną prośbę: przeczytajcie ten rozdział na głos. Poemat epicki żyje pełnią dopiero wtedy, gdy się go słyszy – gdy rymy wystukują rytm, a wersy same wpadają w ucho. Usiądźcie z dziećmi, z wnukami, z uczniami i pozwólcie polskiemu słowu zabrzmieć tak, jak zabrzmieć powinno.
A gdy skończycie – dajcie znać, co o tym sądzicie. Jak zawsze bowiem to Wy, drodzy Czytelnicy, jesteście moimi najsurowszymi i zarazem najwspanialszymi recenzentami.
Miłej lektury!
Rozdział 1: "Osiedle"
W Wąchołazach u kuzyna,
Żyje sobie kot Mruczyna,
Mieszka w starej kamienicy,
Kilka metrów od ulicy,
Chodzi w trampkach po podwórzu,
Ma koszulkę całą z kurzu,
Czapkę z daszkiem i łańcuszek,
Oraz całkiem gruby brzuszek.
Gdy upalne dni są w lecie,
Spędza czas na parapecie,
Wszystko z góry obserwuje,
I pod nosem coś tam knuje,
Patrzy żeby inne koty,
Nie przylazły tu dla psoty,
Nawet psy go omijają,
Bo przed Kotem respekt mają.
Chodzą słuchy w okolicy,
Że ktoś rządzi na dzielnicy,
Mówią, że to Kot Mruczyna,
Co jest giętki jak sprężyna,
Silny niczym byk sąsiada,
Nadto ludzkim głosem gada!
Jest miejscowym omnibusem,
Jeździł kiedyś autobusem,
Umie pisać i dodawać,
Nawet klocki LEGO składać,
Świetnie także gra w bilarda,
Taka kocia awangarda,
Gra też w lotki, w piłkarzyki,
Zna niesamowite triki.
Chciałbym mieć takiego kota,
Życie z nim to wieczna psota.
Lecz ma jedną wielką wadę,
Bo przyjmuje za zasadę,
Łapać ptaki i jaszczurki,
Wkładać łapy w mysie dziurki,
Gonić ptaki i owady,
Zjadać wszystko dla zasady,
Taka kocia to natura!
Pożre nawet piżmoszczura,
Gdyby miał rozmiary konia,
Połknąłby w całości słonia,
Lecz ma szczęście mały taki,
Więc nie pożre Was dzieciaki,
Można dzisiaj spać spokojnie,
Ale jutro jak na wojnie,
Zaraz wszyscy się dowiedzą,
Ci co stoją i co siedzą,
Jaki z niego rozrabiaka,
Jaka wczoraj była draka,
Jaki jest nasz Kot Mruczyna,
I co w książce powyczynia.
I to by było na tyle – przynajmniej na dziś. Mruczyna dopiero rozprostował łapy, a przed nim jeszcze cała książka psot, wygłupów i niezwykłych przygód. Kolejne rozdziały czekają już w kolejce i wkrótce także do Was trafią.
Dziękuję Wam za czas, który poświęciliście na tę lekturę – a szczególnie tym z Was, którzy czytają dzieciom na głos. To właśnie dzięki Wam polskie słowo wciąż potrafi wygrać z ekranem.
Do zobaczenia w kolejnych rozdziałach!
