Book-page
Anuluj

Rozdział 2: "Buda"

Mój pracowity piesek
nazbierał kiedyś desek.
By zabić straszną nudę,
pozbijał z nich psią budę –
taką czteropiętrową,
dziesięciopokojową.
Było tu wielu gości,
bo mnóstwo jest tu kości.
W oszusta nimi grali,
co dzień się spotykali.
Pitbull tu niegdyś bawił,
pies wielki, głowa pusta,
trzynaście kości strawił –
kawał z niego oszusta.
Raz przyszły dwa wilczury,
a że to mądre psy,
na wszystkich patrząc z góry,
wygrały wszystkie gry.
Bywały maltańczyki,
lecz zamiast kośćmi grać,
szczerzyły zęby, smyki,
by śmiać się głośno, śmiać.
Gościły dawniej pudle,
z lokami aż do ziemi,
ciągnęły długie nudle
z pokoju aż do sieni.
A kundel ze śmietnika,
pachnący zgniłą rybą,
pojawiał się i znikał,
machając brudną grzywą.
Gdy tu jamniki wpadły,
skończyły się pomysły,
kosteczki wszystkie zjadły,
no i pomysły prysły.
Buldog z bokserem w nocy
na pięści się pobili
i wtedy z całej mocy
tę budę w pył zmienili.


Powrót do listy rozdziałów