Proszę państwa, to nie skecz,
dziś zwierzęta grają mecz.
Na stadionie wielki gwar,
mimo że na dworze skwar,
osiem kotów, siedem psów,
walka dzisiaj będzie znów.
Rozpoczęły bitwę psy,
może zagrasz z nimi ty?
Pies Karambus, wielki cham,
biegnie z piłką całkiem sam.
Nie chce podać piłki, gdzie
mały pudel szybko mknie.
Wyskoczyły koty znad
wielkiej trawy, jeden spadł,
odebrały piłkę psu,
jak szarańcza gnają – fruu…
Kot do kota bije w dal
piłkę ciężką niczym stal.
Czarny kot zagrał na fol,
jeden–zero, ależ gol!
Reszta kotów, zamiast grać,
psoci – taka to ich brać.
Wyczuł to Karambus pies,
podał psu, co wilkiem jest,
piłkę, co jak dziki kot
wpadła w niecodzienny lot.
Wilk jest dziki, wilk jest zły,
wilk pokazał kotom kły.
Biegnie jak szalony tam,
gdzie przeciwnik strzeże bram.
A na bramce kotów sześć,
każdy chciałby rybę zjeść.
Zamiast ryby pędzi bal,
ciężka niczym kuli stal.
Futbolówki szybki lot,
nie obronił żaden kot.
Jeden–jeden to był mecz,
taki wynik to nie skecz.
Rozdział 11: "Mecz"
Polecane posty
