Book-page
Anuluj

Rozdział 28: "Dentysta"

Dziś czeka nas dentysta.
„Broń Boże, to sadysta,
ten człowiek to jest gangus!” –
odburknął pies Karambus.
A z wystraszonej gęby
wystają mu trzy zęby
i tylko jeden biały,
gdyż inne mu spróchniały.
Karambus w gabinecie
coś tam od rzeczy plecie
o pewnym psie jamniku,
co raz narobił krzyku
i uciekł do Poznania,
bo bał się borowania.
Lecz skończył ten monolog,
gdyż przyszedł stomatolog.
Po głowie pieska głaszcze,
by ten otworzył paszczę.
Jak zwykle pies Karambus
zesztywniał jak ten bambus
i w niebogłosy wrzeszczy:
„Nie chcę tych strasznych kleszczy!”.
Otwarta wielka gęba
chce pogryźć wyrwizęba,
lecz doktor silne łapy
pochwycił psa za klapy.
Psiknął mu w nos niechcący
gaz rozweselający
i straszne borowanie
zamienił w chichotanie.
„O, jaka piękna plomba,
to chyba jakaś bomba!
No a ta szklana rurka
to pewnie jest jaszczurka!”
Bez końca tak brechtali,
że prawie się zsikali,
a pies nawet nie zwęszył,
że zgryz mu się powiększył
i zęby, te zniszczone,
są wszystkie wyleczone.
Z psiej uśmiechniętej gęby
wystają białe zęby,
a uśmiech zza fartucha
od ucha aż do ucha.


Powrót do listy rozdziałów