Book-page
Anuluj

Rozdział 29: "Rower"

Ubrani w pulowery
jedziemy na rowery.
Będziemy się dziś ścigać,
po parku kołem śmigać.
Karambus, co się zdarza,
przebrany za kolarza.
Na łapach tenisówki,
skarpety całkiem nówki,
spodenki bez nogawek,
aż dostał biedak drgawek!
Bo mimo że jest wiosna,
pogoda jest nieznośna.
Kochani, ja nie wierzę –
mój piesek na rowerze?
Wytrzeszczył swoje gały,
docisnął dwa pedały
i ruszył jak z kopyta
Karambus, pies łachmyta.
Przejechał w mig ulicę,
najechał piaskownicę,
wystraszył małe dzieci,
wywrócił stos rupieci.
Aż w końcu ten głuptasek
calutki wpadł pod piasek.
Podbiegłem, krzycząc: „Brachu,
wydostań się spod piachu!”.
Po chwili pies Karambus
zesztywniał jak ten bambus.
Wzuł od chłopczyka wrotki,
bo ujrzał małe kotki.
Począł je gonić żwawo,
lecz koty w lewo, w prawo!
Karambus parł w szpagacie,
aż popruł sobie gacie,
i jechał tak pomału,
aż wleciał do kanału.
Podbiegłem, krzyczę: „Łapa!”.
Mój pies to jednak gapa.
Lecz co to? On pomału
wydostał się z kanału.
Wziął w łapy hulajnogę
i wjechał nią na drogę.
Narobił się ambaras,
wypadek będzie zaraz.
Na drodze ruch wstrzymany,
mój pies jest zatrzymany!
Policja – taki standard –
Karambus dostał mandat.


Powrót do listy rozdziałów