Po drewnianym trapie, sunie rachu ciachu,
Znalazł się na plaży, na ognistym piachu,
Pełno tu kamyczków, błyszczących muszelek,
Maleńkich korali, suchych jak papierek,
Co Trolinek chwyta, do maleńkich dłoni,
Znika bezpowrotnie, szkli jak lód i szroni.
"Dziwnie tu", pomyślał; “Ale w las uciekać?
To nie w moim stylu, wolę tu przeczekać.”
Z nagła cały piasek, topi się, rozpływa,
Jakby galaretka; trzęsie, drży, porywa,
Ssie jak gąbka wszystko, wchłonąć chce Trolinka,
Ugrzązł już po pas, miota się drobinka.
Wtem zamarza wszystko, plaża lodem staje,
Biedak tu zastygnie, soplem pozostanie.
W ciszy gnuśny głos, pirackiego ducha,
Ocknąć chce Trolinka, szepcząc mu do ucha.
"Wstań i uwierz w siebie, rozsyp chmurę w proszku,
Niech przemieni lód w brzeg barwnego groszku!"
Pyłek trzyma w dłoni, sypie nim wesoło,
Piętrzy się burzliwie cała plaża wkoło,
Wypluło Trolinka morskie grzęzawisko,
Cały lód topnieje by uwolnić wszystko.
Z żółwich tycich jaj, których tu bez liku,
Klują się żółwiki, skaczą fiku miku,
Teraz morskie żółwie, jest ich tu tysiące,
Biegają po plaży, gdzie fale pieniące,
Rozbijają wodę, tworząc baloniki,
Świecą w nich meduzy i pławikoniki.
Zewsząd otoczony Trolinek żółwiami,
Wrzeszczą w niebogłosy - "On zostanie z nami,
Będzie naszym władcą, wielkim żółwim królem!"
"Ależ ja nie mogę", odparł z wielkim bólem,
Wziął się w garść Trolinek, czas uciekać w las,
czmychnąć jak najprędzej, nogi brać za pas.
Dzikie trawy morskie, glony, wodorosty,
Piętrzą się na plaży,tworząc żywe mosty,
Mosty sięgające, aż na klifu szczyt,
Tam gdzie wzrok nie sięga, gdzie nie doszedł nikt,
Wdrapał się po tykwach, jest na skraju lasu,
Zewsząd biegnie skowyt, pełen las hałasu,
Czmychnął gdzieś na oślep, upadł na polanie,
Mroczna cisza wokół, co się teraz stanie?
Rozdział 10: "Wyspa Pułapek"
Polecane posty
