Book-page
Anuluj

Rozdział 15: "Wodospad Świateł"

Siedzą już na grzbiecie i niesie ich tratwa,
Pływanie po rzece to sztuka niełatwa,
Minęli pagóry, rozległe polany ,
Przed nimi wodospad, w oparach skąpany,
Ten stoi i straszy, jak smok parą zieje,
A mgła z jego paszczy, po stoku się sieje,
Pożreć chce ich tratwę, rozerwać ją wpół,
W studnicę wlecieli, zsuwają się w dół.
Na dnie wodospadu miliardy bąbelków,
I miasto przedziwne ze szklanych sopelków,
Mieszkają w tym mieście malusieńkie stworki,
Srebrzące, błyszczące, lodowe potworki,
Przywitał się z jednym, Trolinek nasz mały,
Lecz zrazu zobaczył, że jest osowiały,
"Dlaczego smutniejesz?", zapytał go cicho,
"Bo wiele lat temu przybyło tu licho,
Szkaradny szkapolud, rozgrywa swe gierki,
Wykrada nam wszystkie świecące iskierki,
Co noc się tu czai, przyłazi nas straszyć,
I chucha i dmucha by brzuszki nam zgasić,
A gdy nie świecimy, ciemności nastają,
I radość do życia nam wciąż odbierają."
“Już ja się rozprawię z tym złym szkapoludem,”
Powiedział Trolinek, bez srachu lecz z trudem,
Powpycham mu bodaj iskierki te w paszczę,
A wtedy ten potwór na zawsze już zaśnie!"
Z iskrzących ogników domino postawił,
Pół nocy czekali, aż potwór się zjawił,
Łeb wielki się wsunął do szklanej jaskini,
Jęzorem już mlaska i paszczę swą ślini.
Wtem wszystkie iskierki od dzielnego zucha,
Wleciały bez ładu do wielkiego brzucha,
A brzuchol jak księżyc, w ciemnościach wciąż świeci,
Zasnęła gadzina i śpi od stuleci,
Do dziś lodostworki, skrzyć się nie ustają,
I jak krążą słuchy, cudownie się mają.


Powrót do listy rozdziałów