Tuż za wodospadem rzeka rwać ustała,
Śnieżnobiała piana zbliża się bez mała,
Cisza milczy wkoło, płyną sobie płyną,
Wiją się szuwary, gdzie opary giną,
Stoją tam w zadumie, chude tataraki,
Krzywo spozierając, dają jakieś znaki.
"To Trolinek dzielny", cicho mamrotają,
Szpaler utworzyły, ciała uginają,
Tam gdzie miał swój koniec tataraków las,
Słońca jeden promyk nieuchronnie zgasł.
Poszarzało niebo, nastąpiła mgła,
A pośrodku rzeki stary ropuch gna.
Z nagła się zatrzymał, na głowie korona,
"Jam tej rzeki władcą!", grzmiąco do nich woła.
"Dalej już popłyną, tylko pies i on,
Zatem ginę w morku, muszę dbać o tron!"
Przeźroczystą bańkę, z nozdrzy swych wybąknął,
"Wskoczcie do niej śmiało", grzmiąco do nich chrząknął,
"Bańka was poniesie, od świata do świata,
Nie jest ona ptakiem, lecz wspaniale lata."
Pierwszy wskoczył piesek, Trolinek tuż tuż,
Wznosi się bąbelek, są pod niebem już,
Widzą jak na dłoni rzekę i polany,
Pod nimi wodospad w oparach skąpany,
Lecą wciąż i lecą, gnają jak balonem,
Nad górami pędzą, tuż pod nieboskłonem,
Wiszą tam bez ruchu, patrzą cicho tak,
Gdzie zmornicy zamek, rozsypał się w mak.
Trolinek wykrzyczał; "Czas do domu wrócić,
Słuchaj wielka bańko, trzeba nam zawrócić!"
Trzęsie się bąbelek, kurs obiera nowy,
lotem błyskawicy, na Las Trolinkowy.
Z góry zobaczyli wulkan diamentowy,
Zipiejącą wyspę, a w niej krater nowy,
Pomachali żółwiom, co żyją na plaży,
Minęli ocean, który w ciszy marzy,
Nad jeziorem mgieł tam, w bagnach lazurowych,
Z lotu ptaka widać, milion stworzeń nowych.
Gdy wlecieli w chmury, gdzie żyją chmurzaki,
Zjedli dziwne lody, odlotowe smaki.
"Popatrz w dół kolego", rzekł Trolinek psu,
"Ujrzysz tam pustynię, pełną łez i snu,"
Lecz zamiast pustyni, tętniąca oaza,
Życia co ożyło, przecudowna faza,
Traszki i jaszczurka teraz mają młode,
Z tryskających źrodeł wypijają wodę,
Tuż przed wielkim lasem, łąka dzbaneczników,
Pełno tu owadów i polnych kucyków,
Przelecieli pędem, nad pajęczą jamą,
Gdzie pięć głów pająka, każda chce być samą.
Zobaczyli w końcu Trolinkowy Las,
I drewniany domek, gdzie kominek zgasł.
Rozdział 16: "Rzeka Światów"
Polecane posty
