Teraz przed Trolinkiem po horyzont kres,
Ciągnie się bez końca pstra “Pustynia Łez”,
Wszędzie zamiast piachu topazowa sól,
Piecze mocno w oczy, sprawia ostry ból.
Przez zaszklone ślepia, jak fatamorgana,
Jawi się w oddali rubinowa plama,
Pobiegł tam Trolinek z wielkim animuszem,
Spotkał muchomora z obłym kapeluszem,
Oparł się o nogę ogromnego grzyba,
Schował się przed słońcem, bo tu chłodno chyba,
Muchomor piegusek zgiął się cały w pół,
Opuścił kapelusz przenikliwie w dół.
Znalazł się Trolinek w perłowym więzieniu,
Usiadł i zapłakał na zimnym kamieniu.
Łez nie widać końca, płynie łzawa rzeka,
Grzyb otwarł kapelusz, myśli "Eureka!
Łzy twe wielce słone, niczym piach pustyni,
Każda na policzku wolnym cię uczyni,
Szukasz gniewnej Zmory, idź korytem rzeki,
Która z łez wyschnięta, ciekła tu przez wieki,
Lecz gdy będziesz kroczyć, nie patrzaj za siebie,
Mieszka tutaj skorpion i czyha na Ciebie".
Puścił się tą drogą, wszędzie solne głazy,
Minął prawie wszystkie, ujrzał dziwne włazy,
Spojrzał wstecz Trolinek, właz otwarł się cały,
Wyszedł groźny skorpion ,biegnie krusząc skały,
Szczypce już napięte, kolec naostrzony,
W miejscu tkwi Trolinek, płacze utrapiony,
Łez nie widać końca, rzeka łzami płynie,
Porwał prąd skorpiona, lada moment zginie,
Został po skorpionie, tylko ciemny cień,
I leżący w piachu naostrzony cierń,
Ukrył go Trolinek w maciupkiej kieszeni,
Jego tęga moc, sprawia, że się mieni.
Spękana pustynia, skwierczy solna rafa,
Drepcze nią Trolinek i ogonkiem macha,
Stracił wszystkie siły, w głowie mu się kręci,
Już ma paść na ziemię, już go myśl ta nęci,
Wtem usłyszał głos, pustynnego ducha:
"Ratuj się Trolinku, niech gwizdek zadmucha,”
Świszczy po pustkowiu, fiuka z całej mocy,
Aż tęczowy motyl przybył ku pomocy,
Dosiadł go Trolinek, fruwają po niebie,
Dokąd teraz lecą, nikt na świecie nie wie.
Rozdział 5: "Pustynia Łez"
Polecane posty
